środa, 2 stycznia 2013

la maison

masz pokój od wschodu
jak ja i
każdego poranka patrzymy na to
samo
niebo

poniedziałek, 9 lipca 2012

.

rozkruszyłam się
o próg własnego ciała

niedziela, 1 lipca 2012

blue

teraz noszę w sobie twoją chorobę












niedziela, 3 czerwca 2012

Capitale de la douleur

 La courbe de tes yeux fait le tour de mon coeur,
Un rond de danse et de douceur,
Auréole du temps, berceau nocturne et sûr,
Et si je ne sais plus tout ce que j'ai vécu
C'est que tes yeux ne m'ont pas toujours vu.

Feuilles de jour et mousse de rosée,
Roseaux du vent, sourires parfumés,
Ailes couvrant le monde de lumière,
Bateaux chargés du ciel et de la mer,
Chasseurs des bruits et sources des couleurs,

Parfums éclos d'une couvée d'aurores
Qui gît toujours sur la paille des astres,
Comme le jour dépend de l'innocence
Le monde entier dépend de tes yeux purs
Et tout mon sang coule dans leurs regards.

                                                                                         Paul Éluard
                                                                                     Capitale de la douleur

wtorek, 15 maja 2012

*


Śmierci możemy spojrzeć w oczy;
lecz któż, wiedząc czym jest ludzkie życie,
ośmieliłby się bez drżenia spojrzeć w oczy
godzinie swoich narodzin?








sobota, 11 lutego 2012

uno

feel me
when i'm in physical pain or illness

touch me

poniedziałek, 6 lutego 2012

Interaction

"jesteś tu nadzwyczaj do niej podobna.
bardzo.
z wyrazu, z postawy...rąk."

w darze weź ptaki i zobacz gwiazdy, uśmiech miej na powitanie,
tylko pamiętaj, powie dzień każdy, kto z nas być wolnym przestanie.

niedziela, 22 stycznia 2012

Głodny

Mój Bóg jest głodny
ma chude ciało i żebra
nie ma pieniędzy
wysokich katedr ze srebra

Nie pomagają mu
długie pieśni i świece
na pierś zapadłą
nie chce lekarstwa w aptece

Bezradni
rząd ministrowie żandarmi
tylko miłością
mój Bóg się daje nakarmić








czekasz czekam

sobota, 24 grudnia 2011

la nuit

kto powiedział
że noce są dla snu
w moim oku

łza za grzech Twój
się toczy bo nie
wypłynie dniem

a w niespokojny ubrana
oddech potoczy słowo srebrne

i kto powie że noce
są dla snu gdy
Twoim oczom
ciemność przyświeca

dla grzechu co noc
zamienia w porę moich oczu












kocham Cię

wtorek, 13 grudnia 2011

piątek, 25 listopada 2011

sukkubus inkubus

Dziś wiem, co znaczy Twój wiersz,
który tłumaczyłam rok temu na francuski.

Rozumiem go dopiero dziś. 



j'ai tué la parole, elle ne me veut pas 
et mon corps a ressuscité, si volontiers 
il retourne à la (non) existence

sobota, 29 października 2011

***

piątek, 28 października 2011

Rimbaud

wypłakałaś zbyt wiele łez
świty co łamią serce



___________________________


tu as pleuré trop de larmes
l'entourage que le cœur pause


you wept too many tears
dawns that break the heart














TOTAL ECLIPSE

środa, 26 października 2011

une étoile dansante



książki
sojowe mleko
park i płaszcz
Chopin w adapterze zamieszkał

połykam Toulouse-Lautreca
Dalí'ego
Picassa 
starożytny Egipt
Schulza
Weil
wszystko co wpada wręce
chęć poznania przewyższa wszystko
głód
zimno
zmęczenie

nabieram sił


 ______________________

books
soya milk
park and coat
Chopin settled in the adapter

I swallow Toulouse-Lautrec 
Dalí
 Picasso
ancient Egypt
Schulz
Weil
everything that falls onto the hands
desire to learn surpasses everything
hunger
cold
tiredness

I'm gaining stoutness

niedziela, 23 października 2011

Marie Sophie




Thank you, Sam.
Feel like having known you since
le début de la fin
la fin du commencement
le chaos
les étoiles

czwartek, 20 października 2011

chodźmy kraść na górach ogień
mniej nie warto

niedziela, 2 października 2011

live evil

uderz mnie w końcu czarnymi skrzydłami

sobota, 17 września 2011

Clint Mansell - First Snow

Zima nie pojawi się szybko, bo czekam na nią zbyt niecierpliwie. A właściwie, czekam tylko na substytut. Przejdę powoli przez jesień, by potem stanąć i styczniem zamarzać przed Twoją dawną klatką schodową. Palić jedną za drugą. A każda noc będzie usiana błyskaniem śniegu, na który patrzyłyśmy przez tamto okno, które widuję dziś co jakiś czas. I nie mogę uwierzyć, że były dnie, wieczory, noce i poranki gdy moje ciało spoczywało wewnątrz Ciebie, za tą samą szybą łapiącą nasze waniliowe oddechy. Za tą szybą parowały łzy i ślina schła na naszych ustach niespokojnych. Dotykam swoich rąk, myśli, które zdołano niegdyś pokochać mimo zanurzenia w autodestrukcji.
Nie rozpamiętuję. Próbuję tylko przypomnieć sobie dokładniej ten moment życia, którego gwałtownie zabrakło i nie dany mi będzie nigdy już, mimo wielu istniejących zalążków. Chyba tylko dlatego, że tak głęboko się weń wtopiłam, zbyt głęboko i bezpiecznie.

Wiele chaosu było wtedy w Nas.


                                                                                                                                   

Dzisiejszy kieliszek wina dedykuję Stanisławowi Ignacemu Witkiewiczowi.

czwartek, 15 września 2011

*

kocham tych wszystkich, którzy nie wiedzą jak żyć i idą na dno,
albowiem tylko oni ostatecznie wypłyną na powierzchnię.

niedziela, 11 września 2011

słabo mi.

prawie nic dziś nie zjadłam.
burza.
chyba jesień, chyba czuję.
i pokoik jej maleńki zimą.
tabletki, oczy,
pro anorektyczne zakupy,
metkat, cygaretki waniliowe,
stare francuskie filmy, owsianka,
książki, włosy blond.
dziś nie rozmawia ze mną, bo nie ma ochoty.
bo człowiek potrafi ulec nagłemu ozdrowieniu. przemianie. wysuszeniu myśli z krwi. potrafi na miejscu wczorajszej codzienności ustawić wczorajszą prześmiewczość jako jutrzejszą mądrość.
i potrafi (ze mnie? nie. to ja pozwalam z siebie) wywlec wszelaką różnorodność wieczoru utopioną w plastikowym kubku z empiku. wycisnąć do cna jak szmatę i wytrzeć sobie usta aby potem wypowiadać nimi dopiero co poznane słowa.
ale właściwie szanuję to, nie mam innego wyjścia.

a każdy kolejny podobny stan rzeczy zamiast boleć sprawia, że negocjuję pomiędzy nieumiejętnością tęsknoty a wypaczeniem uczuciowym.